Uncategorized

We Love the Planet

Sierpień 9, 2019
We love the planet dezodorant bez aluminium

We Love the Planet

We Love the Planet

Dezodorant to wcale nie jest łatwy temat. Będąc w XXI wieku nie wyobrażam sobie wyjścia z domu,
bez odpowiedniej ochrony. Pamiętam czasy, gdy jazda latem autobusem byłą istną torturą, chociaż….
i dziś nieraz jest tak nadal. Dla mnie bardzo ważną jest kwestia zapachu, nie akceptuję również mokrych plam na ubraniach, raczej spaliłabym się ze wstydu!

Antyperspirant

Przez lata całe używałam antyperspiranty, mam wrażenie, że trwało to od czasu, gdy tylko pojawiły się
w polskich sklepach, a więc jest to naprawdę długo. W zasadzie rozwiązywały one wszystkie moje problemy, bo nie było zapachu i nie było mokrych plam. Antyperspirant działa w ten sposób, że blokuje ujścia gruczołów potowych, więc skoro nic „nie wychodzi”, to też nie ma ani zapachu, ani mokrego.

Aluminium w dezodorantach – rakotwórcze?

Niestety mój spokój został zburzony już kilka lat temu, gdy zaczęło pojawiać się coraz więcej informacji
o szkodliwym wpływie aluminium, który tak naprawdę jest kluczowym składnikiem antyperspirantu.
Nie pozostaje on tylko na powierzchni skóry, lecz wnika w głąb, przez co w badaniach tkanek ludzkich jest znajdywany w okolicach pach czy w piersiach.

Udowodniono, że aluminium wpływa na występowanie niektórych zaburzeń neurologicznych, bardzo dużo mówiono o tym, że przyczynia się on do powstawania nowotworu piersi (skoro w tych tkankach jest znajdowany, to musi to mieć coś wspólnego). Jak dotąd, żadne badanie nie potwierdziło występowania związku pomiędzy zawartym w antyperspirancie aluminium a nowotworem piersi i wcale nie uważam,
że jest to „spisek”. Dla mnie opcje są dwie: albo takiego związku po prostu nie ma, albo metodyka badawcza, którą aktualnie się posługujemy, nam na znalezienie takiego związku jeszcze nie pozwala,
co nie znaczy, że nie zostanie on znaleziony w przyszłości.

I co teraz?!

Jakby nie było, niepokój został w mojej głowie zasiany i doszłam do wniosku, że zgodnie z zasadą ostrożności, lepiej z antyperspirantów zrezygnować. Sprawa okazuje się nie być taka prostą.
Na rynku co prawda jest mnóstwo produktów zastępczych, ale nie każdy z nich jest dobrym wyborem.

Pierwszy był ałun – muszę przyznać, że działał na mnie bardzo dobrze. Do czasu, gdy dowiedziałam się,
że ałun to aluminium. Przecież po to chciałam odstawić antyperspirant, aby unikać tego związku!
Więc był to wybór z deszczu pod rynnę…

Potem był dezodorant magnezowy. Przeczytałam na jego temat wiele dobrego, że utrzymuje świeżość przez cały dzień – w moim przypadku niestety, nie utrzymywał.

Wróciłam z powrotem do antyperspirantów…

We Love the Planet

Aż trafiłam na dezodorant w kremie, bez aluminium „We Love the Planet” …

Znalazłam go w drogerii ekologicznej BetterLand – klik , w kategorii eko-dezodoranty – klik.
Szczerze mówiąc, nie wiedziałam, czego się po nim spodziewać, na podstawie poprzednich doświadczeń,
nie oczekiwałam cudów.

Wybrałam zapach „sweet serenity”, gdyż lubię zapachy kwiatowe, natomiast występuje on też w wielu innych wersjach zapachowych

We Love the Planet – Składniki:

Ingredients: Cocos Nucifera Oil *, Sodium Bicarbonate, Zea Mays Starch, Cera Alba, Carpylic / Capric Triglyceride, Olea Europaea Fruit Oil, Parfum, Citronellol **, Hypericum perforatum Flower Extract, **, Linalool **, Coumarin **, Eugenol ** * Ingredients from Organic Farming ** Part of essential oil

Generalnie, dezodorant We Love the Planet jest oparty na oleju kokosowym. Jego składniki są naturalne, ekologiczne.

Opakowanie – prawdziwy hit!

Bardzo fajnie rozwiązano kwestię opakowania – jest to metalowe pudełeczko 🙂 Myślę, że po zużyciu dezodorantu, można je spokojnie wykorzystać w innym celu, czyli mamy tu Zero Waste 🙂

Forma jest bardzo ciekawa- jest ta taka jakby pasta, krem. Aby dezodorant zaaplikować, należy wziąć odrobinę na palec i po porostu wmasować pod pachą

Wszystko fajnie, ale czy to działa?

W moim przypadku, z zaskoczeniem stwierdzam, że działa! Choć podchodziłam do tego produktu bardzo sceptycznie! Zapach dezodorantu jest dla mnie bardzo przyjemny, równocześnie subtelny, nienachalny, nieprzeszkadzający. Nie wiem do końca, czy to faktycznie zasługa składników w nim zawartych, czy to bardziej moja specyfika, ale nie jestem po nim mokra pod pachami. Zdecydowanie nie mam też nieprzyjemnego zapachu, pomimo, że są upały (tak, obwąchuję się kilka razy dziennie jak piesek, bo jakoś ciągle nie wierzę 🙂 ).

Zastosowałam go jadąc na całodniową wycieczkę w góry i również tutaj dał sobie spokojnie radę 🙂

Największą próbą było, kiedy zastosowałam ten dezodorant rano, przed pracą, a pod wieczór poszłam
na zajęcia fitness – po całym dniu spodziewałam się, że na wieczór dezodorant serio już nie da rady,
a jednak! Z zajęć wyszłam cała spocona, co jest zupełnie normalne, natomiast zapachu nieprzyjemnego nadal nie miałam 🙂

Zdaję sobie sprawę, że różne osoby mają różną potliwość, do tego zapach potu też  nie u wszystkich jest taki sam, natomiast moim zdaniem, na podstawie własnego doświadczenia, jeśli chcesz zmienić antyperspirant na w miarę skuteczny ale zdecydowanie bezpieczniejszy dla Twojego zdrowia dezodorant, zdecydowanie spróbuj We Love the Planet” – znajdziesz go tutaj.

Co więcej mogę dodać…. Nie jest to produkt tani, gdyż kosztuje niecałe 50 zł, podczas gdy zwykły antyperspirant kosztuje około 8 zł, natomiast na pewno starczy on na długo, zdecydowanie dłużej
niż antyperspirant w kulce czy też w żelu.

I na koniec – w moim przypadku sprawdza się doskonale, jest bezpieczny dla mojego zdrowia, wygląda bardzo estetycznie, jest oryginalny i jest produktem, hmm… z wyższej półki?
Dlatego wrzucam go także do kategorii „świetny pomysł na prezent” 🙂

Jeśli chcesz przeczytać o nowych regulacjach Unii Europejskiej w zakresie zanieczyszczenia plastikiem- zajrzyj tutaj