Zdrowie i uroda

Toksyny w podpaskach i tamponach

Maj 24, 2019
Toksyny w podpaskach i tamponach

Toksyny w podpaskach i tamponach

Toksyny w podpaskach i tamponach… czyli dlaczego się ich boję …

Temat może nieco bardziej babski, ale ważny. I myślę sobie, że nawet jeśli ten wpis czyta facet, powinien dotrwać do jego końca i pokazać go tym kobietom, na których zdrowiu mu zależy…

Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, z czego są zrobione tampony i podpaski oraz dlaczego są takie białe? Czy czytacie skład tych produktów?

„No przecież tego się nie je” – no jasna sprawa, zgadzam się, ale produkty te przylegają do naszego ciała. Mało tego, tampony nosimy przez wiele godzin dziennie w środku, w naszym ciele, a przecież są to rewelacyjne warunki do wchłaniania różnych substancji, w tym toksycznych

Zacznijmy od początku…

Środki higieny intymnej najczęściej kojarzą nam się z bawełną. Jeśli też tak myślisz, tkwisz w wielkim błędzie, gdyż zdecydowana większość tych produktów zrobiona jest z pulpy celulozowej, odpadu powstającego
przy produkcji papieru.

Produkty z celulozy

OK, myślmy ekologicznie: taki odpad można jeszcze wykorzystać i super, więc o co chodzi? Niestety, jest tu haczyk! Czy widzieliście kiedyś tampon lub podpaskę w kolorze beżowym, szarawym, słowem: nieświeżym? Ja nigdy nie trafiłam na taki produkt – zawsze śnieżna biel, kojarząca się z czystością. Tyle tylko, że w naturze taka barwa celulozy nie istnieje. A więc co się robi? CHLORUJE!!!!! A przy okazji powstają dioksyny, będące środkami toksycznymi i to wysoce, m.in. powodującymi zmiany nowotworowe oraz powodującymi niepłodność. Czy widzicie jakiś dziwny związek, być może „zbieg okoliczności”, mający miejsce w ostatnich latach, z falą nowotworów (np. szyjki macicy) oraz niepłodnością?

To może jednak lepiej bawełna?

No to wróćmy do bawełny. Załóżmy, że jesteśmy szczęściarzami , którzy trafili, czy też celowo wyszukali produkt, stworzony na bazie bawełny. Czy oznacza to, że jest on dla nas bezpieczny? Otóż niestety nie! Bawełna jako jeszcze roślina, rosnąc na polu, jest nawożona, aby uzyskać maksymalnie szybki i obfity plon. Roślina wchłania związki chemiczne i je akumuluje – one nie znikają podczas produkcji. Ale to jeszcze nic. Gorzej, że jest również opryskiwana pestycydami. Albo herbicydami.

Do tego jeszcze ten Roundup!

Pewnie słyszeliście kilka miesięcy temu o bardzo głośnej sprawie Roundup. Jest to wysoce toksyczny związek chemiczny, stosowany do oprysku roślin uprawnych, przeciw chwastom. Prawdę mówiąc sama go kiedyś używałam w ogródku, na trawnikowe chwasty. Sprawa okazała się bardzo głośna, gdy kolejny sąd przyznał, że stosowanie tego środka było odpowiedzialne za nowotwór, jaki wystąpił u oskarżających Roundup ludzi. W efekcie Francja całkowicie zakazała stosowania tego środka na terenie własnego kraju,
to samo zamierzają zrobić Czechy. Greenpeace uderza do Komisji Europejskiej, aby zakazać go na terenie całej Unii Europejskiej – klik. Tymczasem, Roundup jest powszechnie stosowany również w uprawach bawełny,
a kupując środki higieny intymnej mamy wysoką szansę, że pochodzi ona z krajów spoza UE, w których takimi rzeczami nikt się nie przejmuje. Dlaczego tak zwracam uwagę właśnie na Roundup i tampony? Dlatego,
że badania naukowe wskazują, że powoduje on także deformacje i wady rozwojowe płodu. Stosując taki tampon, dajemy idealną szansę na przenikanie tego toksycznego środka do okolicznych tkanek naszego ciała.

Plastik…

Jeśli z kolei starasz się ograniczać używanie plastiku – oczywiście nie chodzi mi tutaj o wpadanie w plastikową obsesję, tylko o myślenie zdroworozsądkowe – miej świadomość, że jest on również obecny
w powłokach, np. w siateczkach mających powodować lepszą wentylację podpasek.

A może lubisz gronkowca złocistego?

Oczywiście powyższe zdanie napisałam dla przekory, ale skoro już mowa o produktach higieny intymnej, trudno o tym nie wspomnieć. Większość ludzi jest nosicielami gronkowca złocistego. I generalnie nic złego nam on nie robi, chyba że spadnie nasza odporność. Tak się często zdarza w czasie menstruacji. Tampon jest idealną pożywką dla bakterii, do tego warunki jego bytowania, tj. wilgoć i ciepło są wręcz idealnymi
do namnażania się drobnoustrojów. Jeśli produkujemy nieco mniej przeciwciał, a gronkowiec wspaniale się mnoży, toksyna przez niego produkowana zaczyna po prostu rozrabiać i dochodzi do zespołu wstrząsu toksycznego. Dla przykładu Modelka Lauren Wassel straciła przez niego nogę, choć i tak mówi się,
że miała dużo szczęścia, bo przeżyła.

Toksyny w podpaskach i tamponach … I co ja mam zrobić?!

Oczywiście moim celem nie jest przekonywanie nikogo, aby zrezygnował ze środków higieny osobistej.
W końcu mamy XXI w. i również nasze otoczenie oczekuje przestrzegania pewnych niepisanych norm kulturalnego zachowania i wzajemnego poszanowania. Po prostu wybierajmy je mądrze, rozsądnie.
Na szczęście na rynku jest wiele alternatyw. Przede wszystkim, jeśli chcemy stosować produkty jednorazowe, wybierajmy te ekologiczne, bio, z certyfikatem ekocert itp. Są nieco droższe, to fakt,
ale na zdrowiu nie można oszczędzać. Warto spróbować też kubeczków menstruacyjnych, o których niedługo napiszę nieco więcej 🙂

Coś dla planety – klik